środa, 17 października 2012

Go To Hell

Notatki pozbawione ładu i składu, a to przecież jedyne zapiski z mojego cudownego życia. Zastanawiam się czy dożyję chociażby 30 lat. Zupełnie nie widzę się w roli matki, nawet nie jestem w stanie wyobrazić się u boku jakiegoś chłopaka chociażby nawet za rok. Nie pasuję do takiego obrazka z czego na pewno przyjdzie mi zejść z tego świata wcześnie. Nie uczę się, więc nic nie osiągnę, po co się męczyć i żyć na utrzymaniu innych lub żyć gdzieś na ulicy skoro po prostu można umrzeć? Co może być po tym ostatnim tchnieniu? W mojej wyobraźni jest to jedna wielka pustka, czarna otchłań która pożera nasze dusze, a później prawdopodobnie nowe, lepsze życie. No albo znowu gorszy żywot. Tak to sobie wszystko wyobrażam. Nie wierzę, że po śmierci będę się bujać w obłokach albo prędzej smażyć w piekle na wieki wieków bez końca.
Chciałabym wydać książkę i zyskać sławę od tak, dla rozrywki. "Bóg napisał jedną książkę i od razu odniósł  sukces" - uwielbiam to stwierdzenie bo trochę prawdy w nim jest. Jeśli jesteś wpływowy lub masz znajomości w twoim życiu jest pięknie od samej młodości. Jeśli egzystujesz za ledwo zarobione pieniądze rodziców, nie potrafisz nauczyć się kilku tematów z książki i jesteś najgorszym uczniem w klasie (jak ja), no niestety chłopie, masz kompletnie przekreślone możliwości.
No to może fotografia? No niby tak, ale nie mam już takiego zapału jak kiedyś. Owszem, jak biorę aparat do ręki to mam zamiar stworzyć coś raz a dobrze, nie mam ochoty robić tysiąca zdjęć co tydzień, a wybierać tylko po trzy z każdej serii. Wolę raz na kilka miesięcy odwalić kawał dobrej roboty, a przez kolejny wolny czas szukać pomysłów i doskonalić się w wiedzy na temat fotografii i rzeczy z nią związanych. Fakt faktem jest, że aby wykonać wiele dobrych zdjęć należy poświęcić temu wiele czasu, a ja jako uczennica pierwszej klasy liceum ogólnokształcącego nie jestem w stanie tego czasu za wiele zorganizować. Już nauka sama w sobie jest dla mnie trudnością. Więc co chcę robić w życiu? Nie wiem, nie mam kompletnego pojęcia, brak planów, brak CHĘCI. Nie widzę swojej osoby za kilka lat na spotkaniu z najlepszym przyjacielem, który będzie miał żonę i dziecko, cudowny dom, samochód i mnóstwo kasy bo on miał szczęście. Ja nawet nie ośmielam się planować tego co zrobię za rok. Nie staram się przetrwać. Kiedy przyjdzie na mnie czas nie będę walczyć. Po prostu odejdę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz